Akt pierwszy tragedii ludzkiej – narodziny dziecka.
- Ryūnosuke Akutagawa
Gdzieś w Szkocji kobieta z włosami spiętymi w ciasny kok zamoczyła pióro w kałamarzu. Na biurku leżała wielka księga obita w brązową skórę. Kobieta przyciągnęła ją do siebie i otworzyła.
Wszędzie zapisane były jakieś imiona i nazwiska. Ostrożnie przekładając pożółkłe kartki, w końcu księga była już bardzo stara, istniała prawie od samego początku założenia Hogwartu, szukała czystej strony. Znalazła.
Ponownie zanurzyła pióro w atramencie. Poczekała aż przestanie kapać i zapisała starannie:
Severus Tobias Snape
ϟ ϟ ϟ
Gdzieś indziej, w pobliżu miasteczka Cokeworth, w szpitalu jakaś kobieta urodziła dziecko. Niemowlę o dziwo nie zaczęło krzyczeć wraz z pierwszym haustem powietrza.
Mężczyzna w kitlu podał maleństwo świeżo upieczonej matce.
- Jak będzie miało na imię? - zapytał. Kobieta spojrzała na dzieciątko z uśmiechem.
- Będzie miał dwa imiona. Severus. I Tobias, po ojcu - szepnęła. Ginekolog położnik nigdzie nie widział ojca dziecka. Nie towarzyszył żonie przy porodzie, nie czekał na zewnątrz sali. Być może pracował?
Mężczyzna nie zwykły zadawać wielu pytań kazał pielęgniarkom zawieźć matkę i synka na inną salę, więcej się nad tą sytuacją nie zastanawiając.
Usłyszał jeszcze z korytarza pierwszy krzyk dziecka i śmiech jego matki, która jeszcze nie zdawała sobie sprawy jak wiele powodów do płaczu będzie miał jej syn.
- Ryūnosuke Akutagawa
Gdzieś w Szkocji kobieta z włosami spiętymi w ciasny kok zamoczyła pióro w kałamarzu. Na biurku leżała wielka księga obita w brązową skórę. Kobieta przyciągnęła ją do siebie i otworzyła.
Wszędzie zapisane były jakieś imiona i nazwiska. Ostrożnie przekładając pożółkłe kartki, w końcu księga była już bardzo stara, istniała prawie od samego początku założenia Hogwartu, szukała czystej strony. Znalazła.
Ponownie zanurzyła pióro w atramencie. Poczekała aż przestanie kapać i zapisała starannie:
Severus Tobias Snape
ϟ ϟ ϟ
Gdzieś indziej, w pobliżu miasteczka Cokeworth, w szpitalu jakaś kobieta urodziła dziecko. Niemowlę o dziwo nie zaczęło krzyczeć wraz z pierwszym haustem powietrza.
Mężczyzna w kitlu podał maleństwo świeżo upieczonej matce.
- Jak będzie miało na imię? - zapytał. Kobieta spojrzała na dzieciątko z uśmiechem.
- Będzie miał dwa imiona. Severus. I Tobias, po ojcu - szepnęła. Ginekolog położnik nigdzie nie widział ojca dziecka. Nie towarzyszył żonie przy porodzie, nie czekał na zewnątrz sali. Być może pracował?
Mężczyzna nie zwykły zadawać wielu pytań kazał pielęgniarkom zawieźć matkę i synka na inną salę, więcej się nad tą sytuacją nie zastanawiając.
Usłyszał jeszcze z korytarza pierwszy krzyk dziecka i śmiech jego matki, która jeszcze nie zdawała sobie sprawy jak wiele powodów do płaczu będzie miał jej syn.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz